piątek, 27 lipca 2012

SGP Wisła 2012

Przepraszam za dość spore opóźnienie, lecz dopiero w środę wróciłam z Wisły i musiałam to wszystko ogarnąć. MIŁEGO CZYTANIA, enjoy! :)

DZIEŃ I (qualifications)
Do Wisły dotarłam o godzinie 10:18. Nocleg miałam niedaleko skoczni, więc swoim tempem wyszykowałam się na godzinę 12:14. Udając się na skocznie weszłam w dróżkę prowadzącą do hotelu Geovita, gdzie spali skoczkowie. Jedni z nich pakowali się już powoli do wyjazdu na skocznie. Niestety byłam tam jedyną fanką, więc szybko się zebrałam i wolnym krokiem udałam się na skocznię. Mijałam wiele fanek które czule rozmawiały na temat swoich idoli. Nasłuchałam się dużo słów na temat boskich włosów Toma Hilde i rozczuleń z powodu braku Gregora Schlierenzauer. Treningi i kwalifikacje minęły bardzo szybko. Bardzo wiele osób posiadało akredytacje. Warto dodać, że co najmniej połowa akredytowanych pełniła funkcję wolontariuszy i można ich było ujrzeć między innymi na ceremonii rozdania numerów startowych. Posiadali oni dwa numerki na akredytacjach (fisfamily) przez co było ich łatwo rozpoznać. Jednym z dziewczyn bardzo zależało na tym aby znaleźć się w miejscu dla akredytowanych. Próbowały one uprosić ochroniarza by ten pozwolił im tam wejść. Jednak on stanowczo im odmówił. Odeszłam, lecz po krótkiej chwili widziałam je jak szły  z akredytacjami (fisfamily) do wyznaczonego miejsca. Po panującej euforii polskich kibiców można było łatwo stwierdzić, że kwalifikacje wygrał nasz rodak- Dawid Kubacki. Wolnym krokiem udałam się do hotelu po czym pojechałam do centrum na ceremonie rozdania numerów startowych. Było bardzo sympatycznie i miło. Zjawiła się tam większość światowej czołówki. Około godziny 22 spacerem doszłam do hotelu.

DZIEŃ II (first competitions)
Wstałam dość wcześnie, o godzinie 9:12. Po zjedzeniu śniadania wybrałam się na miasto. Tam udałam się na otwarty trening gdzie mogłam, z innymi fanami, polować na zdjęcia ze skoczkami. Pokręciłam się jeszcze trochę po centrum, które w porównaniu z zakopiańskimi Krupówkami, nie robi wrażenia. Następnie udałam się pod Geovite mając nadzieję, że kogoś tam spotkam. Miałam tam tylko okazje zobaczyć trzy dziewczyny, które widziałam wcześniej na skoczni w sektorze B1, wchodzące do hotelu przeznaczonego tylko dla skoczków. Zaraz później udałam się na skocznie, gdzie było już sporo ludzi. Pierwsza seria poszła sprawnie, jednakże z drugą były już problemy. Tak zwana "dziewczyna od Freitaga", jednakże nie wiem czy można ją dalej tak nazywać (czyt. dalej), również się mogła poszczycić akredytacją (media). Dużym zainteresowaniem Vegarda Skletta mogła się poszczycić grupka dziewczyn z transparentem "LYKKE TIL TOM HILDE OG VEGARD SKLETT".
 http://www.tom-hilde.com/wp-content/uploads/2012/07/w18.jpg
Widziałam jak Andreas Vilberg często udawał się do strefy akredytowanych (fisfamily) gdzie rozmawiał z uroczą brunetką. Popularna Barbie także posiadała akredytacje (fisfamily), natomiast nie widziałam by miała ją  Pani Syrek. Widziałam dwie dziewczyny, które posiadały blaszkę, lecz bez smyczy, just fisfamily. Najwidoczniej musiały je świeżo dostać. Oficjalnie skończyliśmy na 2 miejscu. Mocniejsi od nas okazali się tylko Słoweńcy. Po wieczornym konkursie udałam się od razu do mojego hotelu.

DZIEŃ III (second competitions)
Nie będę was zanudzać moimi opowieściami, przejdę od razu do konkursu. Więc tak, na skoczni zjawiłam się o godzinie 15:24. W ten dzień zjawiło się najwięcej kibiców. Słynna "Heia Norge" wraz ze swoją drużyną zaopatrzyła się we wspaniałe koszulki "I <3 skijumping". Dziewczyny pozytywnie szalały. Zdziwił mnie widok trzech akredytowanych (fisfamily) "hotelowiczek", które na kwalifikacjach (qualifications) widziałam bez blaszek, w tym sektorze co ja. Obecnością w każdy dzień zawodów zaszczycił Adam Małysz wraz z Mariuszem Wlazłym. Gwiazdy polskiego sportu rozdawały mnóstwo autografów.

Sofa-club/restaurant (saturday evening)
Jak w Zakopanem, tak i w Wiśle skoczkowie i fanki zjawili się w oczekiwanym miejscu.
Norwedzy najliczniej zaszczycili klub obecnością. Od zawodników po sztab, zabrakło jedynie Thomasa Hoerla i Janne Karppinena. Kręcili się ogólnie po Sofie, nie odmawiali sobie alkoholu. Sklett z Romoerenem grali w bilarda, zbiegła się wokół nich niezła publika napalonych faneczek. Heia Norge dziwnymi ruchami pokazywała im jak mają uderzać w bile. Po zakończeniu gry rozległy się oklaski dla wygranego Biera. Na drugim końcu czas spędzał Stoeckl z asystentem, Vilberg ze swoją uroczą brunetką oraz grupka dziewczyn grająca z niektórymi z nich w piłkarzyki. Stjernenowi w grze przeszkodziła jedna dziewczyna oznajmiając, iż jej koleżanka chce piwo. Ten z miłą chęcią udał się z nią do bufetu. Na środku sali, w loży siedzieli Anders Fannemel, Tom Hilde, Andreas Stjernen (najwidoczniej na piwie się zakończyło) najprawdopodobniej z nowo poznanymi koleżankami. Vegard Sklett także do nich dołączył w późniejszym czasie. Dość wcześnie jedna z koleżanek zaczęła podrywać Toma siadając mu na kolanach, jednak on nie wydawał się być tą sytuacją zachwycony. Reszta jego kolegów z loży znalazła  dla siebie odpowiednie dziewczęta, albo to one ich. Bardal trzymał fason. Siedział w loży między innymi z Simonem Ammanem. Wyrwał się z klubu dość wcześnie wraz ze Stocklem i trzema "hotelowiczkami", z którymi często rozmawiał Andreas Vilberg. Około godziny 4 Norwedzy opuścili Sofe, oczywiście wraz ze swoimi partnerkami.
Z Niemców widziałam Mechlera, Weniga, Freitaga i Neumayera. Zacznijmy od najbardziej wyczekiwanego- Richarda. Kręcił się głównie wokół stołu bilardowego. Próbował wyrwać jakąś młodą dziewczynę, która widać była nim zainteresowana. Jednakże szybko ich "romans" się zakończył. Jak juz wiecie, później gadał ze wspomnianą przez was młodą blondynką. Wspomniana przez mnie w first competitions day "dziewczyna od Freitaga" stała nieopodal niego gadając ze swoja koleżanką. Jednakże chłopak nie zwrócił na nią uwagi. Mechler wraz z Neumayerem siedzieli w loży i gadali z jakimiś pannami. Wenig grał jakiś czas w bilarda, jednak wszystkich nie dałam rady upilnować :P
Happonen zdołał poderwać pewną dziewczynę i po pewnym czasie wyszedł z nią z klubu. Anssiego i Larinto widziałam samotnych przy bufecie, potem już ich nie spotkałam.
Amman, jak już wspomniałam, siedział wraz z Bardalem, jednakże rozmawiał kilka razy z jakimiś dziewczynami. Nie stronił od alkoholu. Jego trener z asystentem stali pod kolumną oglądając dziewczyny i czekając aż ktoś się nimi zainteresuje.

Kolejnej notki możecie spodziewać się po zimowych zawodach.                
See you in WC! <3